Wyprawa na Księżyc

by Agnieszka Biernat
1_Str tytułowa

W ostatnim czasie w naszym domu przekładam książki albo z półki na półkę albo z pudła na półkę. A wszystko to dzieje się, dlatego, że mamy nowe meble i więcej półek na książki. Dzięki temu też odnalazłam wiele wartościowych książek. W poniedziałek w projekcie „Dziecko na warsztat” tematem przewodnim była astronomia, stąd w nasze ręce wpadła książka związana z tą tematyką.
Jest ona mała, ale z dużą inspirującą wiedzą, która pobudziła nas do zainteresowania się Księżycem. To książka Ewy Nowak „Apollo 11. O pierwszej podróży na Księżyc”. Zaznaczę na początku, że książka ta jest z serii „Czytam sobie-poziom 3”, gdzie dziecko 5-7 letnie może samo ją przeczytać. My czytaliśmy ją wspólnie.
Od samego początku niektóre teksty „rozbawiły nas do łez”. Dostaliśmy konkretne informacje, jak wyglądała misja Apollo 11. Znamy już dobrze nazwiska panów, którzy byli tam byli i jakie mieli zadania.

A było ich:
A czy wszyscy byli na Księżycu?

A co dzieci mogło rozbawić, gdy zobaczyły części Skafandra księżycowego?

 

No oczywiście, dla większość dzieci najbardziej interesujący temat to…. System zbierania moczu. Nie należy ich strofować, lecz przeczytać, dowiedzieć się więcej szczegółów na ten temat. Na moje szczęście jest wytłumaczone, co astronauci robili z moczem w kosmosie. Uff… Dyskusja była cudowna. Szkoda, że nie mogłam tego nagrać.

Dowiedzieliśmy się, jak wyglądała największa rakieta świata i w jakim miejscu Ameryki wystartowała (oczywiście mapa poszła w ruch). A najwięcej emocji było po przeczytaniu, że zbiorniki paliwa rakietowego, gdy były puste zostały odrzucone do oceanu. Dzieci na początku ucieszyły się, że np. nie spadły do czyjegoś ogródka, a później pomyślały: A co, gdy spotkała się z orką? Chyba na to pytanie ja im nie odpowiem, chyba, że pojadę do NASA.
Podsumowując mogę napisać, że w książce dowiedzieliśmy się, co zrobili astronauci przed wylądowaniem na Księżycu,  jak wyglądały ich pierwsze chwile, czy tam jest powietrze itd.
A na koniec czekało nas wodowanie i kwarantanna.

 

Wodowanie
Kwarantanna

Książeczka jest nie za duża, ale pobudzająca w dzieciach ciekawość świata, w szczególności tego, którego „gołym okiem” nie zobaczymy.
A kto wie. Może moje dzieci polecą w Kosmos. Wiedzę o nim mają dużą, a teraz jest czas przez najbliższe parę nauczyć się, jak to zrobić, aby tam polecieć.

Za dwa tygodnie mam jeszcze jedną fajną KOSMICZNĄ książkę, którą moje dzieci uwielbiają. Zapraszam do zaglądania do nas.

Dla nienasyconych tematem znalazłam
APOLLO 11 – nieznane fakty

Post ten powstał w ramach PROJEKTU blogowego „PRZYGODY Z KSIĄŻKĄ”

podpis_pozdrowienie

Please follow and like us:
error

You may also like

11 komentarzy

mama na pełny etat H&O 28 października 2015 - 12:28

super pozycja książkowa, tyle ciekawostek

Reply
Zabawy z Archimedesem/ Barbara Świst-Wicher 28 października 2015 - 12:28

No i to się nazywa super książka o kosmosie dla małych i dużych! Musimy ją zdobyć do naszej domowej biblioteczki! Dzięki!

Reply
Pati 28 października 2015 - 19:37

super! uwielbiamy książki z tej serii

Reply
Katarzyna O 28 października 2015 - 19:37

Bardzo ciekawa. Znam tą serię, jest świetna! 🙂

Reply
Matka Antyterrorystka 28 października 2015 - 19:37

Coś dla mojej małej kosmonautki 🙂

Reply
Monika Kraińska 30 października 2015 - 15:19

Na pewno zagości u nas, jak chłopcy zaczną czytać! (zresztą cała seria jest świetna)! dzięki, dopisałam do swojej wish listy 🙂

Reply
Toczka 30 października 2015 - 15:19

Bardzo fajna pozycja (w ogóle cała seria Czytam sobie jest świetna), kompletnie jeszcze nie dla mojej córy, ale warta zapisania i zapamiętania. Uwielbiam tematykę astronomiczną, tak z resztą jak mój mąż, poza tym wielki miłośnik fizyki, więc u nas sporo albumów, encyklopedii i książek tematycznych. Też jestem ciekawa co astronauci robili z moczem 😛

PS. Z ciekawostek (choć pewnie wiecie 😛 ), w czasie wielkiego wyścigu kosmicznego USA i Rosji, śmiano się z Amerykanów, że poszukują konceptu na długopis działający w stanie nieważkości, bo przecież Rosjanie używali ołówków i było dobrze. Niestety nikt nie zwrócił uwagi, że grafit może się ukruszyć i narobić sporo szkód zarówno kosmonautom jak i sprzętowi (przewodzi prąd). Co najlepsze długopisy pod ciśnieniem istniały już w połowie lat sześćdziesiątych i kosztowały kilka dolarów 😉

Reply
dzikajablon 30 października 2015 - 15:19

Świetna seria i bardzo ciekawa, przyjazna książka, Mamy kilka innych z tej serii.

Reply
Agata 30 października 2015 - 15:19

Całą serię wielbię. Niektóre czyta się gorzej, inne lepiej (na razie to ja czytam). Ale tej o Apollo jeszcze nie mamy i chyba zakupimy wkrótce (chyba, bo lista się wydłuża, wydłuża, wyyyyyyydłuuuuuuużaaaaa….).

Reply
Ohanowa Matka 30 października 2015 - 15:19

Mamy i my. Właściwie wszystkie tomy z tej serii kupuję, są naprawdę świetne (choć samodzielnie udaje nam się ledwo liznąć pierwszy poziom)

Reply
mamajanka 30 października 2015 - 15:19

a więc to lądowanie, to jednak nie był "pic na wodę, fotomontaż"? bo wiesz, jest taka teoria, ze to wszystko w studiu nagrali…
a tak serio – też znamy i lubimy książeczki Czytam sobie, a "podserię" Fakty, która uczy nie tylko czytać, szczególnie

Reply

Leave a Comment

Translate »